300% normy, czyli jeden facet i trzy kapele

Pierwszy człon tytułu niniejszego tekstu zaczerpnięty został z epoki gdy mieliśmy do czynienia z tzw. „bohaterami pracy socjalistycznej”. Ludzie ci ulegając wszechwładnej propagandzie sukcesu dokonywali niezwykłych, z punktu widzenia ustroju, czynów. W rzeczywistości było to bezsensowne działanie, nie mające nic wspólnego ze współczesnym pojęciem „pracoholizmu”. Ale nie o tym chcę napisać (aczkolwiek o lansowanych w tym czasie socrealistycznych piosenkach typu „budujemy nowy dom” można by poświęcić nieco miejsca), lecz o zupełnie innym zjawisku. We współczesnym rockowym światku takie „% normy” można by odnieść do artystów udzielających się w kilku muzycznych projektach naraz. W zasadzie schemat jest prosty – formacja macierzysta muzyka, jego poboczne zespoły będące projektami autorskimi bądź coś na styl supergrupy, może to też być efemeryczna sesja.

Co łączy zespoły popularne od wielu lat zespoły Tool, A Perfect Circle i Puscifer? Jedna osoba, a jest nią Maynard James Keenan. Ten czterdziestokilkuletni amerykański muzyk znakomicie wpisuje się w opisany wyżej zjawisko. Od jakiegoś czasu prowadzi działalność w trzech projektach. Głównym jest oczywiście Tool, a pobocznymi A Perfect Circle i Puscifer. Z każdym tworzy niebanalną, intrygującą brzmieniowo muzykę. Przy tym nie należy do „pracoholików”, poszczególne zespoły nagrywają i wydają płyty w dużych odstępach czasu.

Keenan w zasadzie doszedł do niebagatelnej umiejętności współpracy z różnymi ludźmi w określonym miejscu i czasie, tak by działalność poszczególnych grup się ze sobą nie pokrywała i w rezultacie nie dopuścić do wyczerpania „mocy” twórczych. Daje to znakomity efekt, warto przyjrzeć się mu z bliska by odpowiedzieć sobie na proste pytanie – „Jak to się robi?”.

„Tool to podstawa”, jakże by inaczej, to przecież jego pierwsze dziecko. Maynard założył kapelę ponad 20 lat temu i nagrał do tej pory zaledwie 4 pełnowymiarowe krążki. Wydawało by się niewiele, nie przepracował się nasz bohater. Wystarczy posłuchać by móc ocenić z jakim materiałem mamy do czynienia. Prawdziwy szał, „mały” Maynard daje z chłopakami do pieca. Jego wokal jest nie podrobienia, mógłby nim kruszyć skały, albo chociaż szkło na wzór Oskara z „Blaszanego bębenka”. Wydany w 2001 roku album „Lateraus” w moim mniemaniu jest jednym z najbardziej wyjątkowych rzeczy pierwszej dekady XXI w. Płyta może zwalić z nóg. Od momentu kiedy stałem się jej szczęśliwym posiadaczem wysłuchałem ją od deski do deski kilkanaście razy (tak wielkich rzeczy nie da słuchać się ot tak na co dzień) i za każdym razem jestem pod wielkim wrażeniem. Gdyby ktoś mnie zapytał o to, który z utworów bym wyróżnił? Bez wahania odpowiem –  „Wszystkie”. Każda z 13 kompozycji jest wyjątkowa.

Świetna też jest „Ænima” z takimi hitami jak „Stinkfist”, „Eulogy”, „Pushit” oraz „Ænema”. Całość wieńczy ponad 13 minutowa kompozycja „Third Eye”. Dla wielu ta płyta stanowi opus magnum twórczości zespołu. Pierwszy album „Undertow” to przede wszystkim skandalizujący „Prison Sex” i „Sober” i tytułowa kompozycja. Należy dodać, że w utworze „Bottom” gościnnie udzielał się Henry Rollins. Wydany w 2006 roku, dotychczas ostatni album „Narzędzia” zatytułowany „10,000 Days”. Pozycja dość wyjątkowa, tytułowe 10,000 dni to okres ciężkiej choroby matki lidera. Jej pamięci poświecone są utwory „Wings For Marie (Pt 1)” i „10,000 Days (Wings Pt 2)” Zwrócić należy też uwagę na „Rosseta Stoned”, choć pozostałe kawałki są też niczego sobie.

Zespół wystąpił Polsce kilka razy, osobiście miałem okazję zobaczyć w akcji Maynarda i jego wspaniałych kumpli podczas „Ozzfest” w katowickim Spodku w 2002 roku. Co to był za koncert? To nic że gwiazdą wieczoru był „Książę Ciemności”, Tool zaprezentował się rewelacyjnie! Keenan schowany w głębi sceny, był w niesamowitym transie. Ponad godzinny występ był dla mnie wielkim przeżyciem. Lwią część repertuaru stanowiły numery ze słynnego „Lateralusa”. Wypada mi tylko żałować, że nie zobaczyłem kapeli w trakcie występów, gdzie stanowił główne danie dnia, a nie ledwie przystawkę. Cóż apetyt mi się wyostrzył, wypada poczekać na zapowiadane na ten rok nowe wydawnictwo i kolejną trasę koncertową zespołu.

A Perfect Circle powstało pomiędzy „Ænimą” a „Lateralusem” z inicjatywy Keenana i Billy`ego Howerdela. Panowie znali się od lat, Billy był technicznym Tool. Wspólne muzykowanie było dla nich pewną odskocznią od dotychczasowej działalności. W zasadzie nie traktowali projektu jako regularnego zespołu, przez poszczególne sesje przewinęło się wielu muzyków m.in. James Iha (ex Smashing Pupmkins), Jeordie White (Marilyn Mason). Pierwszy album nosił tytuł „Mer de Noms” i utrzymana jest w klimacie progresywnego metalu. Kolejne wydawnictwo z 2003 roku „Thirteenth Step” jest dziełem bardziej dopracowanym, zawiera 12 bogato zaaranżowanych kompozycji. Świetnie się tego materiału słucha, osobiście wysoko sobie cenię tą płytę. Następny krążek obydwu panów to „eMOTIVe” zawierający szereg coverów znanych wykonawców. Muzycy zmierzyli się z często odległymi od siebie stylistycznie numerami np. „Imagine” Johna Lennona, „People Are People” Depesche Mode, czy „When The Levee Breaks Led Zeppelin. Ostatnim śladem działalności grupy jest zestaw pt. „aMOTION” zawierający teledyski i wcześniej niepublikowane utwory i remixy.

Puscifer to pomysł z zupełnie innej planety. Keenan jednym z wywiadów określiło go jako „plac zabaw w mojej głowie”. Pod tym szyldem kryje się zamysł tworzenia muzyki z zupełnie przypadkowymi ludźmi bez jakichkolwiek ograniczeń. Stąd też lista współpracowników Maynarda może mocno zastanawiać. Jest to plejada różnorodnych osobowości mniej lub bardziej znanych na muzycznym rynku np. Trent Reznor, Brad Wilk, Tim Alexander czy Jonny Polonsky, Rani Sharone i Matt McJunkins. To, że projekt nie wyznacza żadnych granic pokazuje fakt udziału w sesjach znanej modelki Milli Jovovich. Prawda, że pieknie to wygląda? Pierwszy album nazwany został „V Is For Vagina”. Kolejny „V Is For Viagra” zawierał materiał zmiksowany z pierwowzoru. Zabawa przy mikserze bardzo się liderowi spodobała, czego owocem był trzecia propozycja w postaci „D Is For Dubby – The Lustmord Dub Mixes”(dostępny tylko na stronie internetowej zespołu). Ostatnim wydawnictwem jest krążek „ Conditions Of My Parole”. Projekt doczekał się nawet swojej koncertowej wersji. Puscifer to też sklep z odzieżą i innymi ciekawymi gadżetami. Niezły pomysł na biznes! Ale to nie wszystko,

Maynard lubi zaskakiwać jeszcze innymi działaniami. Od kilku lat jednym z jego ulubionych pozamuzycznych zajęć jest produkcja … wina. Facet jest naprawdę oryginalny. Patrząc na tego niezbyt wysokiego okularnika trudno było by przypuścić, że to frontman aż trzech znakomitych zespołów. Ale tacy ludzie nie rodzą się na pniu, to wyjątkowe osobowości. Bez cienia przesady można o nich rzec – „ludzie dobrej roboty”. Prawda, że ładnie?

Tomasz Woźniczka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>