Mistrz gitary – Gary Moore

Równo rok temu 6 lutego 2011 roku zmarł znakomity gitarzysta Gary Moore. Dla miłośników rocka była to hiobowa wieść, jednocześnie towarzyszyło jej ogromne zaskoczenie. Nic nie wskazywało na to by artysta zmagał się z jakąś chorobą czy miał problemy z używkami. Śmierć przyszła nagle w hiszpańskim kurorcie Estepona. Atak serca pozbawił życia jednego z najlepszych gitarzystów świata. Miał niespełna 59 lat.

Gary Moore pochodził z Irlandii Północnej, urodził się w 1952 roku w Belfaście. Już od dzieciństwa zdradzał zainteresowanie grą na gitarze. Ten instrument był dla niego wręcz wymarzony. Jego muzyczna kariera rozpoczęła się dość wcześnie. Już jako nastolatek wstępował w pierwszych amatorskich zespołach. Prawdziwą profesjonalną przygodę rozpoczął się od występów z grupą Skid Row. W późniejszym okresie związał się z innymi, bardziej znanymi kapelami. Stał się bardziej znanym i cenionym muzykiem dzięki występom z Thin Lizzy i Colosseum II. Z pierwszą z nich wiązał się wielokrotnie m.in. w 1974 i 1979 r. Zaprzyjaźnił się też z liderem formacji Philem Lynottem, ich współpraca często wystawiana na próbę (przez nałogi Phila) zaowocowała wieloma wspólnymi nagraniami. Do legendy rocka przeszła wspólna kompozycja „Parisienne Walkways”.

Kariera solowa muzyka rozpoczęła się w 1973 roku. Wtedy to sformował swój pierwszy zespół Gary Moore Band i nagrał płytę „Grinding Stone”. Płyta, obecnie już nieco zapomniana pokazuje jazzowe oblicze gitarzysty. W swojej karierze Moore udowodnił, że potrafi wiązać ze sobą różne style. Najbardziej znane inspiracje muzyka to hard rock i blues. Znane są jednak epizody gdy grywał muzykę progresywną, folk i fusion. Każdy z jego solowych krążków ma swój specyficzny klimat, przez co zasługują na uwagę. Pełna dyskografia artysty jest jednak niezwykle bogata, trudno w swojej kolekcji zgromadzić wszystkie albumy.

Okres hard rockowy otwiera płyta „Back On The Street” nagrana przy współpracy z Philem Lynottem. Z tego wydawnictwa pochodzi wspomniany wcześniej „Parisienne Walkways”. Każdy kolejny krążek też zawiera wiele znakomitych przebojów. Na „Corridors Of Power” należy wyróżnić znakomicie wykonany cover grupy Free „Wishing Well”, jeszcze bardziej zniewalająca jest wersja koncertowa utworu z „Rockin` Every Night”. „Dirty Fingers” to przede wszystkim dynamiczny „Nucklear Attack” oraz znakomita przeróbka „Don`t Let Me Be Misunderstood” Animalsów. Nagrany w 1984 roku album „Victims Of The Future” zawiera przebój nad przebojami „Empty Rooms”. Znakomita przesycona sporą dawką nostalgii ballada stała się jednym ze sztandarowych szlagierów w dorobku gitarzysty. „Out Of The Fields” z płyty „Run For Cover” to kolejny i zarazem intrygujący duet Moore`a z Lynottem, podobać się też może utwór tytułowy. Natomiast wydawnictwo zatytułowane „Wild Frontier” to przede wszystkim znakomite „Over The Hills And Far Away” i instrumentalne „The Loner”. Ostatni z hard rockowej odsłony muzyka „After The War” (chyba jedno z największych dokonań) zawiera obok świetnego utworu tytułowego, przepiękny „Blood Of Emerald” dedykowany zmarłemu przyjacielowi Philowi Lynottowi.

W 1990 w karierze Gary Moore`a następuje zwrot w nowym muzycznym kierunku. Ku zaskoczeniu fanów, którzy kojarzyli go wyłącznie z hard rockiem, zaczyna nagrywać albumy o wyłącznie w bluesowej estetyce. Na pierwszy ogień poszedł, obecnie uważany już za klasyk, „Still Got The Blues”. Tytułowa kompozycja porywa swoją niesamowitą aurą, głównie za sprawą świetnie zaaranżowanej partii gitary. Na drugiej „ After Hours” wyróżnić należy nastrojowy „Story Of The Blues” oraz „Separate Ways”. Na obydwu krążkach maestro Moore oddał hołd wielu znakomitościom ze świata bluesa nagrywając we własnych aranżacjach kilka znakomitych szlagierów. Wymienić by tu należało m.in. „Oh Pretty Woman” A.C. Williamsa, „The Sky Is Crying” Elmore`a Jamesa, „All Your Love” Otisa Rusha, „Key To Love” Johna Mayalla. Obydwa wydawnictwa stały się niezwykle popularne a co najważniejsze blues w początkach lat 90-tych zyskał „nową” postać. W trakcie nagrywania „Since I Met You Baby” Moore nawiązał kontakt z samym „królem bluesa” czyli B.B. Kingiem. Idąc tym tropem, w 1994 udało mu się pozyskać do współpracy muzyków legendarnego Cream – Jacka Bruce`a i Gingera Baker`a, dzięki temu powołana została do życia supergrupa BBM. Jedynym owocem ich działalności była płyta „Around The Next Dream”. Muzycy sukcesu nie odnieśli, w głównej mierze dlatego, że krytyka za bardzo odnosiła ten produkt do działalności Cream. Gary Moore nie uważał się za następcę Erica Claptona i odżegnywał się od wszelkich prób naśladownictwa wielkiego gitarzysty.

W 1993 roku Moore w hołdzie dla innego znakomitego brytyjskiego bluesowego gitarzysty Petera Greena złożył krążek „Blues For Greeny”. Znalazło się na nim 11 kompozycji muzyka znanego głównie z występów w zespole Fleetwood Mac i kilku solowych wydawnictw. Na uwagę zasługują wykonane przez Gary Moore`a wersje utworów – „Merry Go Round”, „Need Your Love So Bad” i „Love That Burns”. Należy jeszcze dodać, że pierwsze próby mariażu Moore`a z muzyką Greena miały miejsce wcześniej, na „Still Got The Blues” znajduje się bowiem „Stop Messin` Around”.

W drugiej połowie lat 90-tych Moore odszedł od bluesowego grania, kolejne dwa jego krążki zawierają odmienny pod względem stylistyki materiał. Powrót do „korzeni” nastąpił w 2000 roku za sprawą płyty zatytułowanej wprost „Back To The Blues”. Kolejny album „Scars” jest swoistym połączeniem hard rocka z bluesem, podobny charakter ma też „Power Of The Blues”. Z kolei na „Old New Ballad Blues” gitarzysta nieco „zastopował” nagrywając materiał złożony z klasycznych bluesowych ballad. Ostatni studyjny krążek „Bad For You Baby” Gary Moore wydał w 2008 roku. Niestety, już nie usłyszymy nowych nagrań artysty.

Gary Moore będąc nietuzinkowym gitarzystą zapraszał do udziału w swoich sesjach nagraniowych wielu znakomitych muzyków. Często odwzajemniał się im swoim uczestnictwem w nagraniach jakich dokonywali na swój własny rachunek. Obok zażyłej wręcz współpracy z Lynnotem, Gary zaznaczył swoją obecność na płytach Dona Airey, Cozy Powella i Grega Lake`a. Prawdziwym jego żywiołem były występy na żywo. W swojej dyskografii posiada kilka płyt z występami „live”. Najbardziej znaną jest „We Want Moore!” z okresu hard rockowego i „Blues Alive” z bluesowego. Artysta dwukrotnie odwiedził nasz kraj, w 2002 roku zagrał w katowickim Spodku i na zjeździe harleyowców w Karpaczu. Po raz kolejny odwiedził polskich fanów w 2008 roku i zagrał jeden koncert na warszawskim Torwarze.

Odszedł znakomity muzyk, jedyny w swoim rodzaju gitarzysta o niesamowitym potencjale twórczym. Zapewne przez długie lata będzie funkcjonował w pamięci fanów na całym świecie. Na szczęście zostawił nam w spadku wiele wspaniałych albumów, do których zawsze można przy jakiejkolwiek okazji powrócić Pozostanie jednak pustka w panteonie żyjących rockowych sław.

„Empty Rooms”…

Tomasz Woźniczka

Jedna myśl nt. „Mistrz gitary – Gary Moore

  1. Bardzo dziękuję za ten wpis, pogłębiłem wiedzę o tym wybitnym gitarzyście! Tomaszu, proszę pisz częściej! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>